Transcript · Polish → Spanish
Polish → Spanish transcript
Cuatro cosas que me dejaron totalmente en shock al salir con españoles, y soy polaca.
Y antes de que alguien se ofenda, esto no es ninguna generalización, son mis observaciones de la vida en España.
Primer shock, la cuenta en la cita.
En Polonia normalmente es así: si el chico invita, el chico paga.
Y en España a menudo oímos «paramos a medias», que significa «pagamos a medias».
O a veces la chica paga todo.
La segunda cosa es el ligue en Polonia.
Si alguien nos gusta, nos acercamos y empezamos a hablar.
Y en España, si saben que somos polacas, normalmente la conversación empieza con «¿de dónde eres?».
Luego viene algún chiste sarcástico sobre nuestro acento.
Y en cierto momento os preguntáis: «¿está coqueteando conmigo o se está burlando de mí?».
La tercera cosa es el contacto físico.
Los españoles son mucho más de tocar, se ponen más cerca.
Y nosotros en Polonia sí que tenemos nuestro espacio personal.
La cuarta cosa fue la más rara para mí.
En España prácticamente no se habla en absoluto de citas.
Es más un encuentro del tipo: salimos a tomar una cerveza, quedamos con amigos.
Pero no lo llaman oficialmente una cita.
Una cosa más.
En Polonia, normalmente en cierto momento nos hacemos la pregunta de qué somos realmente el uno para el otro.
Y en España podéis estar quedando durante meses y seguir siendo oficialmente solo amigos.
Polacas que vivís en España, decidme, ¿tenéis las mismas experiencias?
Subtítulos creados por la comunidad de Amara.org
End of transcript · 253 words · machine translated
Original transcript (Polish)
Cztery rzeczy, które totalnie zszokowały mnie w randkowaniu z Hiszpanami, a jestem Polką. I zanim ktoś się obrazi, to nie jest żadna generalizacja, to są moje obserwacje z życia w Hiszpanii. Pierwszy szok, rachunek na randce. W Polsce zazwyczaj wygląda to tak, że facet zaprasza, to facet płaci. A w Hiszpanii często usłyszymy paramosa medias, co oznacza płacimy po połowie.
Albo czasem dziewczyna płaci za całość. Druga rzecz to podryw w Polsce. Jeżeli ktoś nam się podoba, to podchodzimy, zagadujemy. A w Hiszpanii, jeżeli wiedzą, że jesteśmy Polkami, zazwyczaj konwersacja zaczyna się od de don de eres. Później leci jakiś sarkastyczny żarcik na temat naszego akcentu.
I w pewnym momencie zastanawiacie się, czy on ze mną flirtuje, czy ze mnie żartuje. Trzecia sprawa to kontakt fizyczny. Hiszpanie zdecydowanie bardziej są dotykowi, stoją bliżej. A my w Polsce jednak mamy ten nasz personal space. Czwarta rzecz była dla mnie najbardziej dziwna.
W Hiszpanii praktycznie w ogóle nie mówi się o randkach. To jest bardziej spotkanie na zasadzie, wyjdziemy na piwo, spotkamy się z znajomymi. Ale nie nazywają tego oficjalnie randką. Jeszcze jedna rzecz. W Polsce zazwyczaj w pewnym momencie zadajemy sobie pytanie, kim my właściwie dla siebie jesteśmy.
A w Hiszpanii możecie się spotykać miesiącami, a nadal oficjalnie jesteście tylko amigos. Polki mieszkający w Hiszpanii, powiedzcie mi, czy wy macie takie same doświadczenia? Napisy stworzone przez społeczność Amara.org