Transcript · Russian → Polish
Critique of Public Response to War
No i co, Rosjanie? Jakoś nie rozumiem, czemu wszyscy zaczęliście narzekać,
wiecie, widzę w internecie jakieś łzawe filmiki.
„Spalił mi się tam towar, miałem tam wszystko”,
towaru było na tyle i tyle pieniędzy, na miliony, na dziesiątki tysięcy.
I co? Coś się stało?
Potraficie dodać dwa do dwóch czy nie?
Co? Myśleliście, że was to nie dotknie?
A to, że sąsiedni kraj jest niszczony, że giną tam dzieci,
że po prostu ludzi w cudzysłowie wyzwala się z ich normalnego życia już piąty rok,
to dla was normalne od 22. roku?
Jak to? A jak tylko zaczęły płonąć magazyny z waszymi szmatami, to co teraz nagle?
Już?
Łezki? Jak to tak? Co?
A czy jest sens szukać u was chociaż jakichś postów w internecie,
że tak nie wolno, że jesteśmy przeciw? Są tam jakieś? Chyba nie ma, co?
Więc patrzcie, wojna dotknie każdego.
I wiecie co?
Nie jest mi was żal. Ani waszych szmat, ani waszych towarów.
Stójcie teraz po benzynę po pięć godzin i po całe doby.
Szukajcie, róbcie, co chcecie. Zupełnie mam was gdzieś.
Kiedy wychodziłem na protesty... W 22 roku i wcześniej wszystkim
próbowałem otworzyć oczy. Zobaczcie, kto rządzi krajem, zobaczcie, jakie to diabły.
Do czego to wszystko doprowadzi? Bieda, wszechobecna korupcja, już od 25 lat,
a teraz jeszcze do tego wojna.
Nie, wszyscy pukali się w czoło i mówili, tak,
że co ty, głupku,
weź stąd wyjedź.
Tak, kurwa, wyjechałem, bo nikt ze mną na ulice, tacy jak wy, kurwa, zakute łby, kurwa, debile, nie wychodził.
I tyle, kurwa. Oto wojna przyszła do tych, którzy ją zaczęli.
Dodajcie w końcu dwa do dwóch.
Główny wróg siedzi na Kremlu.
No nic, wy dalej trzymajcie się z dala od polityki.
Myślcie sobie, że was to nie dotyczy.
Wasza chata z brzegu, jesteście maluczkimi ludźmi.
Myślcie tak, proszę bardzo.
Nie chcecie ruszyć głową?
Proszę bardzo.
Dalej będzie tylko gorzej.
End of transcript · 309 words · machine translated
Original transcript (Russian)
Ну чё, россияне, а чё-то я не понял, чё вы все стали жаловаться, знаете, какие-то слёзные видео я вижу в интернете. У меня там товар сгорел, там у меня там всё, товара было на столько-то денег, на миллионы, на десятки тысяч. А чё? Чё-то случилось, что ли?
Дважды два сложить можете или нет? А? Чё думали, это не коснётся вас, что ли? А то, что соседнюю страну уничтожают, дети там погибают, просто людей в кавычках освобождают от их нормальной жизни уже пятый год, вам это нормально с 22-го года?
Это как? А как только начали склады гореть с вашими тряпками, так че теперь сразу? Все? Слезки? Как же так? Че? А есть смысл искать у вас какие-то посты хотя бы в интернете, что так нельзя, что мы против, там есть? Наверное, нету, да?
Так вот, смотрите, война коснётся каждого. И знаете чё? Мне вас не жаль. Ни ваши тряпки, ни ваши товары. Стойте теперь и за бензином по пять часов и по сутками. Ищите, делайте, что хотите. Мне вас вообще плевать.
Когда я выходил на митинги... В 22-м году и до этого всем пытался глаза раскрыть. Посмотрите, кто страной управляет, посмотрите, какие черти. К чему это все приведет? Нищета, сплошная коррупция, уже 25 лет, это теперь еще и война. Нет, мне все у виска крутили и говорили, да,
что ты, дурак, ну езжай отсюда. Да, я б***ь уехал, потому что никто со мной на улице такие вот как вы, б***ь тусколобые, б***ь слабоумные так и не выходили. Всё, б***ь. Вот, вот она война пришла к тем, кто её начал. Сложите дважды два наконец.
Главный враг в Кремле сидит. Ну ничего, вы продолжайте оставаться вне политики. Считайте, что вас это не касается. Ваша хата там с краю, вы люди маленькие. Считайте так, пожалуйста.
Не хотите включать голову? Ну пожалуйста. Дальше хуже.